Mobilny gracz – 10 powodów, dla których nie warto nim być

Zaraz zmienisz zdanie o mobilnym gamingu (fot. Asus)

Zaraz zmienisz zdanie o mobilnym gamingu (fot. Asus)

Laptop do gier? Kiedyś to było nie do pomyślenia. Dziś wielu graczy bez zastanowienia porzuca blaszane puszki ulegając owczemu pędowi ku notebookowym nowościom. Czy słusznie? Zapraszam na szerszą analizę, w której ja, maniak mobilnych technologii, odkryję przed Wami, dlaczego nie warto być mobilnym graczem.

Producent wie lepiej, czego potrzebujesz

W przypadku high-endowych laptopów do gier, takich jak np. Alienware czy Clevo często możemy zadecydować jaki chcemy mieć procesor, ilość pamięci RAM, dyski twarde, karty graficzne czy rozszerzeń, niekiedy również rozdzielczość i podświetlenie matrycy. Ilość tych opcji nie jest jednak zbyt długa i zwykle nie przekracza kilku pozycji. Nie możemy zamontować dowolnego podzespołu - jesteśmy skazani na predefiniowaną przez producenta listę podzespołów i opcji.

Czasami możesz wybrać, ale z tego, co proponuje producent

Czasami możesz wybrać, ale z tego, co proponuje producent

Co więcej trzeba się z tego cieszyć – w przypadku większości tańszych modeli laptopów do gier, producenci zazwyczaj w ogóle nie umożliwiają wyboru podzespołów i trzeba wybierać spośród gotowych, nie zawsze ogólnodostępnych konfiguracji. Mobilny gracz ma ograniczony wybór.

Rozbudowa? Kup nowego laptopa albo będą problemy

Możliwości rozbudowy laptopa do gier, podobnie jak każdego komputera przenośnego, są ograniczone. Tyczy się to głównie okresu gwarancyjnego, podczas którego zazwyczaj możemy wymienić dysk (lub dyski) i rozbudować pamięć RAM.Niestety, o ile dyski, poza nielicznymi wyjątkami (np. niektóre modele MSI, np. GX660 czasami nie wykrywają dysków SSD i potrzebują restartu) można montować dowolne i działają dobrze, o tyle z pamięcią RAM nie jest tak różowo.

MSI GX660 czasami zdarza się zapomnieć, że ma dysk...

MSI GX660 czasami zdarza się zapomnieć, że ma dysk...

Kiedyś co się założyło, to działało. Dzisiaj już odchodzi się od tego trendu. Przekonałem się o tym rozbudowując pamięć RAM z 4 GB do 8 GB w mojej Toshibie Satellite A660-10X. Kupiłem 2 kości marki Patriot o identycznych z fabrycznymi parametrach, jednak laptop na nich nie uruchamiał się. Po wizycie w sklepie okazało się, że moduły A-Data, Corsair, OCZ i Kingston również nie działają. Musiałem na zamówienie sprowadzać kompatybilne kości. Oczywiście odpowiednio droższe, w moim przypadku po 35 zł/szt.. 70 zł ekstra za „Equiv. Toshiba”.

Nie, nie każdą kość lubi Twój gamingowy laptop...

Nie, nie każdą kość lubi Twój gamingowy laptop...

Po okresie gwarancyjnym można pokusić się o wymianę procesora w laptopie na wydajniejszy. Trzeba jednak pamiętać, aby wcześniej sprawdzić, czy CPU nie jest przylutowany na stałe, układy chłodzenia i zasilania dadzą radę i czy jest szansa, aby BIOS go poprawnie obsłużył. Zgodność podstawek to nie wszystko, a opłacalność przedsięwzięcia często jest dyskusyjna. Jeszcze gorzej ma się sprawa z GPU, których dostępność jest bardzo słaba i zazwyczaj są przylutowane do płyty głównej.

Idzie nowe – Intel Ivy Bridge i AMD Llano na Computex?

Na dobrą sprawę pozostaje więc możliwość dołożenia dodatkowych modułów, np. tunera TV, modemu 3G. Na dodatek liczba gniazd i złączy pozostawia wiele do życzenia. Marnie to wygląda na tle blaszaków, gdzie w razie potrzeby można wymienić praktycznie dowolny element na lepszy odkręcając kilka śrubek. Mobilny gracz rzadko rozbudowuje, częściej wymienia. Warto?

Bez gniazdka z prądem zbyt długo nie pograsz

Żaden, zwłaszcza high-endowy laptop do gier, nie działa zbyt długo na akumulatorze przy pełnym obciążeniu. Przykład? Testowany przeze mnie Alienware M17x. Na 9-komorowym akumulatorze o pojemności 85 Wh przy pełnym obciążeniu wytrzymał zaledwie 50 minut. Co więcej nie oferował on podczas pracy na baterii pełnej wydajności – spowolnienie działania było wyraźnie odczuwalne. Powiecie, że nie wszystkie laptopy do gier mają 17″ matryce, Core i7, dwa Radeony HD 5870 i dwa dyski.

Przedłużacze Kerg - 40 m i jesteś "mobilnym graczem"

Przedłużacze Kerg - 40 m i jesteś "mobilnym graczem"

Zgoda, ale nie wszystkie laptopy do gier mają 9-komorowe akumulatory 85 Wh. Kolejny przykład? Asus G53JW 3D z Core i7, 8 GB RAMu, 2 dyskami i GeForce’em GTX 460M. 8-komorowa bateria 75 Wh i ledwo godzina z dala od gniazdka. To oznacza tylko tyle, że bez źródła zasilania sobie nie pograsz. Mobilny gracz jest uwiązany kablem z gniazdkiem.

Cena porównywalna, wydajność… gorsza?

Wraz z wprowadzeniem procesorów Intel Core drugiej generacji różnica w wydajności między układami mobilnymi i desktopowymi zatarła się. Najnowsze, energooszczędne CPU montowane w notebookach z powodzeniem konkurują z prądożernymi odpowiednikami, co w przypadku chipów poprzedniej generacji nie było możliwe. Jednostka centralna to jednak nie wszystko. Dla gracza równie ważna jest szybka pamięć i wydajna karta graficzna.

Intel Core i7-2630QM - nowy CPU, ale pamięci maks. 1333 MHz...

Intel Core i7-2630QM - nowy CPU, ale pamięci maks. 1333 MHz...

I tutaj tak różowo nie jest. O ile w desktopach jako tako działają kości taktowane zegarami nawet 2 GHz, o tyle w laptopach 1333 MHz wciąż nie jest standardem. Sytuacja zmienia się dopiero wraz z najnowszymi, high-endowymi procesorami Intela opartymi na architekturze Sandy Bridge. Niektóre modele obsługują bowiem pamięci DDR3-1600. Niektóre…

Najwyższy wynik mobilnego GTX460M vs standardowy GTX460

Najwyższy wynik mobilnego GTX460M vs standardowy GTX460

Mobilne wersje kart graficznych również są dużo słabsze od desktopowych o takim samym oznaczeniu. Przykład? Nvidia GeForce GTX 460. Wersja mobilna GPU w 3D Marku Vantage (1280 x 1024) wyciąga średnio 6700 punktów P GPU. Tymczasem desktopowe wersje tego układu bez problemu przekraczają 12000, a nawet 13000. Liczba FPS w grach mówi sama za siebie. Mobilny gracz ma wolniej, a płaci tyle samo lub więcej.

Gotowanie na kolanie

Wydajny laptop musi się nagrzać. W przypadku high-endowych laptopów dla graczy, takich jak Alienware nie jest to zbytnim problemem – układ chłodzenia jest tak wydajny (i głośny), że z łatwością radzi sobie z odprowadzaniem ciepła z najwydajniejszych dostępnych podzespołów.

Gorzej jest w przypadku tańszych produkcji (choć nie tylko), które niejednokrotnie potrafią się solidnie nagrzać i trzymanie takiego laptopa np. na kolanach nie jest wskazane, zwłaszcza w przypadku mężczyzn. A jak nie na kolanach to gdzie? Albo na dedykowanym stoliku, albo na biurku. A skoro i tak biurko, to po co w ogóle laptop?

Comfortable 15

Comfortable 15

Inna sprawa to temperatura podzespołów. Nawet, jeśli obudowa jest chłodna, wewnątrz wcale tak być nie musi. Przykład? Testowany przeze mnie Asus G73JH. Obudowa była co najwyżej letnia, lecz karta graficzna rozgrzewała się aż do 107 stopni Celsjusza. Nie rokuje to dobrze na żywotność sprzętu, nie wspominając o temperaturze powietrza, które wydobywa się z kratek wentylacyjnych, a które może poparzyć. Podkładka chłodząca? Mój Zalman ZM-NC2000 nie zdołał zbić temperatury GPU poniżej 100 stopni. Wolę nie wiedzieć, co się dzieje latem…

Umiesz się przy nim skupić?

Wydajny układ chłodzenia rzadko kiedy jest cichy. A w laptopie do gier chłodzenie to kluczowa sprawa. Bywa więc bardzo głośno. Taki Alienware M17x podczas testów w grach był dobrze słyszalny z odległości kilku metrów i, jak wspominałem w recenzji, mógł iść w zawody ze średniej mocy suszarką do włosów, a przy nim moja Toshiba z Core i7 zdawała się być bezgłośna.

Przy 50 dB hałasu dobre słuchawki to podstawa (fot. hardwaresphere.com)

Przy 50 dB hałasu dobre słuchawki to podstawa (fot. hardwaresphere.com)

Używanie takiego laptopa w mniejszych pomieszczeniach prowadzić może do bólów głowy. Ja musiałem korzystać ze słuchawek, bo dłuższe granie bez nich było niemożliwe. Słabsze laptopy z niższych półek cenowych bywają niewiele lepsze. Tymczasem desktopa możemy zaopatrzyć w wiatraki o większej średnicy i mniejszej prędkości obrotowej, a nawet chłodzenie wodne i upchnąć pod biurkiem.

Stacjonarny laptop – mobilność to pojęcie względne

Porządne laptopy dla graczy nie są lekkie. Taki Asus G53JW 3D mimo 15,6″ waży 3,93 kg. Do tego dochodzi prawie kilogramowy zasilacz, bo bez niego prawie nie pogramy. Jeszcze gorzej, jeśli zdecydujemy się na high-endową 17 z metalową obudową. Taki Alienware M17x potrafi ważyć ponad 5,5 kg bez zasilacza.

On nie wziął zasilacza...

On nie wziął zasilacza...

Noszenie takiego kloca to prosta droga do wad postawy. Niestety, takie są fakty. Laptopy do gier nie są zbyt mobilne – są ciężkie i krótko działają na baterii. A jeśli nie są zbyt ciężkie, to zazwyczaj mają plastikowe obudowy, które zwłaszcza w tańszych modelach nie są zbyt wysokiej jakości i nie najlepiej znoszą trudy podróży.

Overclocking – za dużo nie wyciśniesz

Overclockerów nie brakuje również wśród miłośników gier w wydaniu mobilnym. Niestety, za dużo w tej materii wskórać na laptopach nie idzie. Chłodzenie bowiem jest powietrzne, ma niewielkie rozmiary i nawet z doskonałą pastą termoprzewodzącą i podkładką chłodzącą te możliwości kończą się znacznie szybciej niż w przypadku desktopów.

DIY: Hybryda SSD i HDD skrojona na miarę. Nie dla laptopa

O samych możliwościach wyboru napięć i częstotliwości nie wspomnę. Barierą może być także układ zasilający laptopa i jego zasilacz. Jeśli działają one na granicy przewidzianej przez projektantów za dużo nie pokręcimy. Mobilny gracz jeśli nawet podkręci, to nie za dużo.

Gdy coś się zepsuje…

Laptopy psują się i to dość często. Jak wynika z raportu firmy SquareTrade, w ciągu trzech lat od dnia zakupu psuje się blisko 1/3 laptopów. W przypadku segmentu Premium współczynnik awaryjności wynosi 18%. W ciągu dwóch lat kupna do naprawy trafia od ok. 15% do 25% komputerów przenośnych. Niby nie dużo, ale średnio 1/5 komputerów wraca do serwisu, z którego wcale prędko nie muszą wrócić. Dobrym przykładem jest tu Asus, któremu na forum Notebookcheck poświęcony jest cały wątek.

Ma on na chwilę obecną 19 stron. Z relacji użytkowników wynika, że serwis nie spieszy się z naprawą, trzymając laptopy niejednokrotnie nawet 30 dni i ostatnimi czasy dość często oferując „kompensację”, czyli odkupienie laptopa zamiast naprawy. Oczywiście po cenie adekwatnej do jego wieku i według własnego cennika.

Zwarcie... ono gdzieś tu jest... (fot. twister2005 z elektroda.pl)

Zwarcie... ono gdzieś tu jest... (fot. twister2005 z elektroda.pl)

Jak jest u innych producentów? Mojemu koledze w Samsungu R560 po roku stanął wiatrak CPU. Odesłał laptop do serwisu w ramach gwarancji. Tam z niewiadomych mu przyczyn odmówili bezpłatnej naprawy argumentując, że usterka wynika z niewłaściwego użytkowania sprzętu i trzeba wymienić płytę główną. Koszt? 100 zł diagnostyka i 1000 zł płyta.

Oddaj laptopa! Reakcje producentów na błąd Intela

Kolega odmówił. Gdy laptop wrócił (z unieważnioną gwarancją) otworzył obudowę, zdemontował chłodzenie, wszystko oczyścił, złożył i… zaczęło działać. Sprzęt więc się nie zepsuł, ale za to przez miesiąc wegetował w serwisie i nie jest już na gwarancji. Nie twierdzę, że u wszystkich producentów tak jest, a sytuacje jak opisane powyżej są regułą. Na przykład wiele laptopów Della ma gwarancję NBD (Next Business Day) i są naprawiane w ciągu doby od zgłoszenia w domu klienta.

Jednak nie każdy notebook ma taką gwarancję, a nawet przy błahej rzeczy cały musi trafić do serwisu. Na dodatek jeśli za naprawę trzeba będzie zapłacić (bo np. okres gwarancji się skończył lub nam ją unieważniono), to zazwyczaj znacznie więcej niż w przypadku desktopa.

Dodatkowe akcesoria – nie tylko blaszaki ich potrzebują

Nie obędzie się również bez dodatkowych akcesoriów, takich jak mysz. Granie na touchpadzie? Zdecydowanie nie. Klawiatury, nawet w gamingowych modelach często nie są zbyt wygodne i mają znacznie mniejsze możliwości. Jednym one wystarczają, innym nie. Trzeba więc kupić zewnętrzną klawiaturę, co nie jest zbyt wygodne.

Ale laptop zajmuje mało miejsca! (fot. Dell)

Ale laptop zajmuje mało miejsca! (fot. Dell)

Nie zadowala 15″ czy 17″ monitor a w domu nie ma telewizora LCD? Też trzeba kupić. Podobnie jak dobrej jakości głośniki, bo te laptopowe mogą się mierzyć co najwyżej z tańszymi zestawami 2.1. I tak lista rośnie (koszty również), a laptop zaczyna robić za desktop. Z tuzinem akcesoriów ciężko nazywać się mobilnym graczem.

Podsumowanie

Wiem, że tym tekstem nie odkryłem Ameryki, ale to nie był mój zamiar. Chciałem uzmysłowić tym, którzy bezwiednie ulegają modzie, że bycie mobilnym graczem ma dużo wad. Komputer przenośny powinien być uzupełnieniem stacjonarnej maszynki, wykorzystywanym do pracy w terenie. Mimo rozwoju techniki i spadających cen laptopy wciąż sprawiają wiele problemów i inwestycja w high-endową maszynę do gier nie jest najlepszym pomysłem.

Sprzęt mobilnego gracza znacznie relatywnie szybciej się starzeje, na co wpływają kiepskie możliwości rozbudowy i overclockingu oraz gorsza wydajność niektórych podzespołów już na starcie. Na dodatek złożenie dowolnej konfiguracji jest praktycznie niemożliwe, podobnie jak granie z dala od gniazdek z prądem.

Czarę goryczy przelewa słaba mobilność, często (w przypadku tańszych laptopów do gier) pozostawiająca do życzenia jakość wykonania oraz serwis, kiedy coś się zepsuje. A o to znacznie łatwiej, jeśli zdecydujemy się zabrać kilkukilogramowego kloca na spacer.

Jesteście innego zdania? Podzielcie się nim w komentarzach, prezentując 10 własnych argumentów, dlaczego warto być mobilnym graczem.

Regulamin komentowania

  • Galen

    Popieram osp2 {tylko ja chce mieć jeszcze NGP :) }

  • Supcio

    „Ja musiałem korzystać ze słuchawek, bo dłuższe granie bez nich było bez nich niemożliwe” coś mi tu nie pasuje ;>

  • LOL

    Ja bez porządnych słuchawek bym podróży nie wyrobił :P.

    No chyba, że lapek + mobilny net bez limitow :D.

  • mont

    PSP jest dobre do pociągu, autobusu. Natomiast ja często jestem kilka dni poza domem i targanie blaszaka odpada. Osobiście mam Laptopa marki Hp z serii Pavilion, i na takiego samego zamierzam zmienić. Powód dosyć prosty, za niewielkie pieniądze w porównaniu z konkurencją, mam te same parametry i dobrą jakość. Dodatkowo gdy mój laptop odmówił posłuszeństwa, skontaktowałem się z serwisem hp, gdzie pierwsze pytanie było czy posiada pan komputer typu Pavilion. Jak się okazuje użytkownicy tego typu sprzętu są traktowani lepiej, komputer został naprawiony w 3 dni przez kuriera więc nawet nie musiałem wychodzić z domu. Dodatkowo wymienili mi klawiaturę przypaloną papierosem w dwóch miejscach. Serwis zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, a na sprzęt nie mogę narzekać.

  • gosciu

    Ja myślę za autor trochę źle do tego wszystkiego podszedł , kilka razy próbuje udowodnić ze mobilność to granie na baterii i że obecne laptopy nie maja na baterii długiego czasu działania albo nie osiągają swojego maksimum jak to jest w przypadku zasilania z sieci. Dla mnie mobilność to przede wszystkim to że nie jestem przywiązany do jednego miejsca tj, blaszaka w domu, tylko gdzie nie pojadę, mam ze sobą swojego łapka na którym mogę spokojnie pograć. i tutaj każde argumenty przeciwko laptopowi do gier upadają, bo nie ważne czy karta będzie mniej wydajna, procesor czy pamięci wolniejsze, ale np jadąc na wymianę studencka/za granice czy gdziekolwiek indziej na kilka dni czy już na dłuższy okres czasu nie będę tachał blaszaka. Co do dodatków takich jak mysz to np nie wyobrażam sobie korzystania z laptopa bez myszki, touchpad dla mnie totalnie nie wygodny i nadaje się nawet do zwykłego korzystania czy przeglądania stron.

  • Radek

    Kilka dni nie wytrzymać bez grania? Chyba jesteś uzależniony xD. Moim zdaniem autor dobrze podszedł do tematu, bo wyczerpująco opisał dlaczego laptop do gier jest do bani i zgadzam się z tym w całej rozciągłości. Bo to, że można go łatwiej przenieść, to jeden z bardzo nielicznych argumentów na korzyść lapków do gier w porównaniu do dziesiątek mniejszych lub większych wad.

    A do grania to najlepiej konsolę kupić. Wszędzie da się zabrać, monitor zawsze jakiś się znajdzie i gierki śmigają przez całe lata bez żadnych apgrejdów sprzętu, nie wspominając o komforcie grania na wypasionym zestawie kina domowego.

  • gosciu

    Nie mogę być uzależniony bo nie gram wcale, czasem jakieś gry logiczne we flashu przez przeglądarkę, po prostu wyraziłem swoja opinie jak ja to widzę.

  • http://www.filmweb.pl/user/SilesiaVratislaviahttp://www.hattrick.interia.plhttp://www.gildwars.nethttp://www.gildwars.pl Michał Gumienny

    Dokładnie ^^ HP pomimo tępienia ze strony użytkowników (którzy pewnie naczytali się o nim w „specjalistycznych” pismach „konstruktywnych” opinii) uważam go za kawał dobrego sprzętu. Sam mam HP Pavilion DV-6 od prawie roku. Co ciekawe do tej pory nie uskarżam się na jakiekolwiek kłopoty związane z jego działaniem, co w porównaniu do krytyki wygłaszanej w internecie powinno być uznawane za cud… Wszystko działa nad wyraz sprawnie, zwłaszcza od kiedy porzuciłem windowsa na rzecz linuksa (choć teraz i linuks wrócił w łaski ze względu na chęć ogrania paru gier) ^^

    Teraz przysiadłem trochę do odpuszczonych swego czasu gier (Metro 2033, Crysis, Dragon Age, Mass Effect, Mafia 2 i tym podobne głośne tytuły). Póki co większość ogrywam na najwyższych detalach co jak dla mnie jest bardzo przyjemnym doznaniem, w porównaniu do stacjonarnego kompa sprzed paru lat :D

  • szujeq

    Ja widząc jak niegdyś mój kuzyn wszędzie targał swojego blaszaka (a był tak napakowany, że przepukliny można było dostać) to zdecydowanie wole laptopa. Śmiem też stwierdzić, że wymiana laptopa co chwila o tylko bujda na resorach dla fanów benchmarka, ja mam paviliona dv5 a ma już jakieś 2,5 roku i jeszcze sobie radzi z nowymi tytułami, gdyby nie to że ma DDR2 na ramie i grafice to starczyłby może nawet i do 2013 roku jak nie więcej.

  • Piotr

    „Dobrym przykładem jest tu Asus, któremu na forum Notebookcheck poświęcony jest cały wątek.”

    nie wiem czy to taki dobry przykład, wątek dotyczy dwóch przypadków przedłużającej się naprawy w serwisie asusa. Mało tego, oba modele miały ponad półtora roku od daty zakupu i do wymiany była matryca. Myślę, że oczekiwanie, że po półtora roku będą mieli na stanie części do starych modelów jest trochę na wyrost. Rekompensata w postaci 70% ceny? po takim okresie spokojnie można kupić model o lepszych parametrach.
    Jedyne do czego mógłbym się przyczepić po przeczytaniu wątku, to że przez cały okres usuwania usterki nie mieli za wiele informacji o realizacji.

  • Echo

    Zgadzam się z gosciu. Jestem posiadaczem compala fl90. Kiedy go kupowałem kilka lat temu nie miał sobie równych w cenie 3,5 k. Kadłubki mają to do siebie, że można wymieniać w nich podzespoły. Zdecydowaną przewagą notebooków nad stacjonarnymi komputerami jest to, że mogą stanowić, poza funkcja grania, przenośne biuro. Można pracować gdzie się chce. Gdy jesteś poza domem to szukasz kontaktu i sie podłączasz. To też jest mobilność!
    Uważam, że nie warto mieć statusu „gracza”. Kosztuje to zbyt wiele „zabitego czasu”. To w pewnym sensie zbrodnia, mając na uwadze, że życie mamy krótkie i chciało by się tak wiele zrobić. Wyjątkiem mogą być gracze zarabiający na swojej pasji… (nie tracą czasu na zarabianie w innej formie). Nie pochwalam też wyszukiwania jakichś mega wypasionych podzespołów i wyrzucania na nie kasy…
    Sam lubię od czasu do czasu pograć w gry, które nie wymagają dużego zaangażowania jak Quake Live czy Brood War. Oczywiście, że żeby być dobrym w te gry, trzeba poświęcić na to dużo czasu. Tylko po co? Są chyba fajniejsze kierunki samodoskonalenia i dochodzenia do perfekcji. Proponuję zamiast kupować kolejnego wypasionego geforce’a, przejść się do sklepu po gitarę.
    Pozdrawiam!

  • http://www.filmweb.pl/user/SilesiaVratislaviahttp://www.hattrick.interia.plhttp://www.gildwars.nethttp://www.gildwars.pl Michał Gumienny

    „Proponuję zamiast kupować kolejnego wypasionego geforce’a, przejść się do sklepu po gitarę.”
    I jaką różnicę to nam zrobi w tym momencie? Zamiast marnować czas przed komputerem grając w gry, będziemy marnować go ucząc się gry na gitarze ;) A co nam da ta gra na gitarze? Według mnie nic, tak samo jak granie w gry zresztą. I to i to możliwe, że sprawi nam przyjemność, ale nie doprowadzi raczej do niczego wielkiego. Zresztą na każdą taką przyjemnostkę tracimy czas choć i tak nie zyskujemy nic poza ową przyjemnością – a skoro ją z tego czerpiemy to nie jest to, aż tak wielce zmarnowany czas.

  • Czarek

    Coś chyba nie doczytałes. Tylko do 9 strony wypowiada się 7 osób, których asus uraczył „kompensacją” zamiast naprawy po przeszło 30 dniach od podjęcia „naprawy”. I rzecz tyczy się różnych serwisów, których jest bodajże 4. Dalej nie chce mi się czytać. Biorąc pod uwagę niezbyt dużą ilość ciągle aktywnych userów na forum i niewielką usterkowość asusów (a przynajmniej tak wynika z raportu do którego link w artykule) serwis Asusa ewidentnie jest do dupy i zamierzam omijać tą markę z daleka. A skoro gwarantują, że lap będzie działał 2 lata od zakupu, to graty do niego mają mieć i nic mnie to nie obchodzi! Jak kupię sprzęt za powiedzmy 8k to nie zamierzam się go pozbywać z powodu byle dupereli bo nie mają części. Idąc Twoim tokiem rozumowania to po roku lap nie kwalifikuje się do naprawy tylko do zwrotu i wymiany na inny;/

  • robson

    Też miałem fl90. Musiałem naprawiać moją padniętą grafikę metodą „piekarnika”, a potem ostatecznie dostałem okazyjnie radka. Do tego co jakiś czas czyszczenie a i z nim grzał się jak diabli. Możliwość wymiany podzespołów? I tak co najwyżej standardowe c2d, bo chłodzenie z quadem czy extreme nie wyrobi. Grafiki są bardzo slabo dostępne, te co można kupić i może będą działać wolne, a te szybkie mają ceny z kosmosu i spaliłyby się przy takim chłodzeniu, o ile w ogóle bios by je obsłużył. Więc co mi po możliwości wymiany, skoro nie bardzo jest na co?

    Co do przenośnego biura: takie biurowe laptopy jak najbardziej są ok – nie starzeją się szybko (office zawsze działa), są ciche (integra i jakiś core i3 starcza), mogą długo działać na baterii i się nie grzeją. I po to właśnie laptop jest, żeby w ciszy móc pracować w trasie, a nie do gier.

    Ja poza energooszczędnością, wymiarami i możliwością zabierania lapka wszędzie żadnych więcej zalet tego rozwiązania nie widzę. Dlatego jak ktoś nie targa kompa wszędzie ze sobą i ma miejsce powinien kupić do gier blaszaka lub konsolę.

  • Henryko

    Może i jestem odosobnionym przypadkiem ale jak wysłałem na gwarancję swojego Paviliona to nie byłem zbytnio uszczęśliwiony efektem „naprawy”. Owszem to co było zepsute naprawili w mig i szybko dostałem lapka z powrotem (karta graficzna mi padła) ,ale odesłali mi go z wadliwą baterią na której lapek mógł pracować dosłownie tylko 5 minut. Mimo łażenia i proszenia nowej baterii już nie dostałem i tak oto mój cudowny Pavilion stał się komputerem stacjonarnym.

  • http://laptopy.gadzetomania.pl/author/jakub-tabaczewski Jakub ‘GODmode’ Tabaczewski

    Zgadzam się w 100% z artykułem. Zawsze powtarzam, że granie na laptopach to nieporozumienie :)

  • Pirat

    Bardzo nie lubię krytyki graczy z racji tego że „tracą czas”. Wszystko jest rodzajem straty czasu tak jak Michał Gumienny napisał. Ważne jest to czy ta strata czasu daje nam jakąś przyjemność. Jesteś bardzo nietolerancyjny w stosunku do innych, może powinieneś w tym kierunku się ‘samodoskonalić’? :)

  • Echo

    Michał Gumienny powiedział: Zamiast marnować czas przed komputerem grając w gry, będziemy marnować go ucząc się gry na gitarze ;) A co nam da ta gra na gitarze? Według mnie nic, tak samo jak granie w gry zresztą. I to i to możliwe, że sprawi nam przyjemność, ale nie doprowadzi raczej do niczego wielkiego. Zresztą na każdą taką przyjemnostkę tracimy czas choć i tak nie zyskujemy nic poza ową przyjemnością – a skoro ją z tego czerpiemy to nie jest to, aż tak wielce zmarnowany czas.

    Oj! Panie Michale… Jeśli twierdzi Pan, że nauka gry na gitarze to marnowanie czasu w dodatku porównywalne z grą w gry komputerowe, to śmiem twierdzić, że nie zna Pan zagadnienia. Ludzie z natury są istotami społecznymi, lubiącymi przebywać w grupach, spotykać się. Gitara daje niesłychane korzyści towarzyskie. Proszę sobie wyobrazić wszelkiego rodzaju imprezy, ogniska, rejsy. Dziewczynom to się podoba :) Poza tym można ze znajomymi założyć zespół, występować solowo. Takie hobby to doskonałe uzupełnienie codziennych obowiązków. Zyskuje się dzięki niemu przyjaciół. Myślę, że nieporównywalnie więcej ludzi zarabia grając na instrumentach niż grając w gry. Poza tym gra na gitarze daje możliwość wyrażania siebie. To właśnie gitara może być naszą przepustką do „wielkich rzeczy”. Można przecież tworzyć, komponować. To może być ten cel!
    Oczywiście każdy może znaleźć sobie inny cel. Nie musi to być wcale gra na gitarze. Natomiast gra w gry komputerowe wydaje się być jednym z najbardziej jałowych zajęć…
    Ja nie wykluczam całkowicie grania w gry, za często tak się rozrywam. Nie pochwalam natomiast bycia graczem!
    Pozdrawiam!

    robson powiedział: Ja poza energooszczędnością, wymiarami i możliwością zabierania lapka wszędzie żadnych więcej zalet tego rozwiązania nie widzę.

    Ja też nie, ale ten argument mi w zupełności wystarcza.

  • Echo

    Pirat powiedział: Bardzo nie lubię krytyki graczy z racji tego że „tracą czas”. Wszystko jest rodzajem straty czasu tak jak Michał Gumienny napisał. Ważne jest to czy ta strata czasu daje nam jakąś przyjemność. Jesteś bardzo nietolerancyjny w stosunku do innych, może powinieneś w tym kierunku się ‘samodoskonalić’? :)

    Piracie wiedz zatem, że wszystkie zajęcia nie są rodzajem straty czasu. Czas można stracić albo wykorzystać. Więc cześć zajęć powoduje stratę czasu a część powoduje jego wykorzystanie.
    To wykształtowane przez wiele lat normy społeczne są wyznacznikiem tego co można uznać za dobre wykorzystanie czasu. Jest grupa ludzi, która buntuje się przeciw tym normom. Część z takich ludzi nazywa się np. anarchistami. Tacy właśnie anarchiści-hedoniści żyją często tylko po to żeby czerpać życia same przyjemności. Ich myśl przewodnia to: „Najważniejsza jest dobra zabawa!” ;)
    Ja uważam, że można pokusić się o inne priorytety w życiu :)

    Nie jestem nietolerancyjny… To że zbyt długie granie w gry (bycie graczem) jest stratą czasu wiem z autopsji.

    Pozdrawiam!

  • Steve

    Echo zapomniał hasła do konta w Tibii i teraz nawraca ludzi.

  • Echo

    Steve powiedział: Echo zapomniał hasła do konta w Tibii i teraz nawraca ludzi.

    Jak jest mróz to jest zimno i Steve ma poczucie humoru.

  • Tak_To_Ja

    10 powodów i tylko jedna strona… dziwne…

  • Steve

    Mam nadzieję, że żałujesz czasu poświęconego na pisanie komentarzy, mogłeś go przecież wykorzystać na samodoskonalenie się.

    Gamers Unite!

  • Echo

    Jeśli moje słowa sprawiły, że ktoś zaczął się zastanawiać, albo może nawet popadł w refleksję ;) to czas ten wykorzystałem należycie.
    Pozdrawiam!

  • http://Grrr.PL EL Gość

    „Zamiast marnować czas przed komputerem grając w gry, będziemy marnować go ucząc się gry na gitarze ;)” ja osobiście gram na gitarze i co? To nie jest marnowanie czasu , bo na przykład jedziesz na wypad z przyjaciółmi i przy ognisku siedzicie to możesz coś zagrać zabawić innych , zrobić furorę na koncercie szkolnym , a poza tym granie na instrumentach kształci umysł , charakter ,a nie tak jak gry go psuje…Co do laptopów to moje zdanie jest takie jak użytkownika „Echo” . Mi laptop służy do jakiś gier MMO lub po prostu lekkich i miłych wyścigówek. A ktoś jeszcze mówił , że jak ktoś bierze laptopa na jakąś wymianę to od razu uzależniony – nie , ja laptopa biorę np po to ,żeby pogadać ze znajomymi na Facebooku/Twitterze i podzielić się wrażeniami ze znajomymi ;)

    PS:Wiem , że do internetu to notebook , ale przecież nie będę cały dzień siedział i gadał na Facebooku

  • http://Grrr.PL EL Gość

    Echo powiedział: Jeśli moje słowa sprawiły, że ktoś zaczął się zastanawiać, albo może nawet popadł w refleksję ;) to czas ten wykorzystałem należycie. Pozdrawiam!

    Moim zdaniem Echo to mądry człowiek , a nie typowy gracz – są 2 obozy graczy , gracze grający tylko i wyłącznie w gry i nic nie robiący i tacy co spotykają się ze znajomymi…. A danie nauczki ludziom to nie strata czasu , ani nie samodoskonalenie się tylko wprowadzenie innej idei niż skoro gry to strata czasu to wszystko inne też strata czasu !

  • SinEater

    Troche za duzo razy uzyto slowo „High-End”…

  • Aule

    A kto oddaje komputer z baterią do naprawy? Takie rzeczy sie wyjmuje przed odainem do serwisu. Ja wyjmowałem też dysk twardy, bo nie widzę jak wgląd w moje prywatne dane miałby pomóc w naprawie.

  • Aule

    @Michał Gumienny: Umiejętnością gry na gitarze możesz umilić wieczór spędzony ze znajomymi (takimi prawdziwymi). I ponoć kobiety lubią takie skille.
    Chwaląc się jak ownowałeś noobów w Bad Company 2, Black Opsie, czy Starcrafcie II masz już znacznie ograniczone grono odbiorców.

  • Aule

    GF 8600 to była dość wadliwa seria. Pewnie dlatego niedługo póxniej weszła seria 9600 o prawie tych samych parametrach, tylko bez problemów projektowych z którymi borykał się 8600.

  • Aulos

    Wymienione powody są dobrymi argumentami dla ludzi mieszkającymi z rodzicami, czy już ukorzenionych w jednym miejscu.
    Ludzie muszący często zmieniać miejsce pobytu na więcej niż dzień, ale lubiących od czasu do czasu w coś pograć będąc w delegacji, czy chociażby w domu u rodziców nie będą targać ze sobą blaszaka. I to jest powód dla którego mało ważne stają się wszystkie wymienione w artykule argumenty.

    PS. Bardzo dziękuje moderatorowi za usunięcie moich komentarzy bez większego powodu.

  • Aulos

    „PS. ” nieważne. Nie wiem czemu nie widziałem moich komentarzy.

  • czachapll

    a w Acer 5820TG da sie wsadzić lepszą karte graficzną ? obecna karta to ATI HD5650

  • Piter Fersin

    A kto powiedział że grając w gry komputerowe nie możesz spotkać się z prawdziwymi znajomymi ?
    Słyszałeś kiedyś o czymś takim jak LAN PARTY ? Gdy spotkasz się z ekipą montujecie sprzęt i łupiecie w jakiś tytuł całą noc popijając piwko i gadając między meczami i w trakcie nich. To jest dopiero przyjemne „marnowanie” czasu. A co do imponowania dziewczynom, to jak panna leci na Ciebie bo grasz na gitarze to raczej nie jest warta twojej uwagi, bo za chwile może znaleźć sobie kogoś kto gra lepiej. Kobiecie trzeba imponować osobowością, a nie „skillami”.

  • Nie_nawrócony

    „Bez gniazdka z prądem zbyt długo nie pograsz”
    Za to w blaszakach bez prądu wcale nie pograsz hahaha.

  • Nie_nawrócony

    jaki szajs…. usunęli mój komentarz….
    PRECZ Z KOMUNĄ !!!!

  • Pawel

    Tak, laptop vs PC, chyba jaja sobie robisz… Bo pc to, to samo co laptopy tylko laptop jest mobilny? Z takiego założenia autor wyszedł? Jeszcze porównaj netbooka do smartphona. Człowieku to nie jest pralka czy zmywarka.

  • Jx

    hejter

  • vonfornal

    Mam MSI GX660, może nie jest to desktopowy demon, ale daje mi komfortową możliwość grania wszędzie – obecnie afganistan. Nie martwię się czy mi jakaś gra nie „pójdzie”. Główna zaleta to cena – z drugim dyskiem i 8gb ram patriot ok 4k zł – czyli cena niezłego biznesowego lapka z grafą MS HD3000. Pozdrawiam

  • anglif

    wsród studentów laptopy  to konieczność i ci  w zasadzie tylko takie komputery kupują, wszystko zależy od struktury spędzanego czasu bo zabrać laptop aby pograć w jakąś grę 2 razy w roku na wakacje i raz na jakiś weekend to się mija z celem. W domu zawsze pudło bedzie mocniejsze

  • Gal anonim

    Artykul w wielu miejscach wyssany z palca.
    Osobiscie uwazam ze jezeli ktos ma mozliwosc to zakup blaszaka oplaci sie bardziej ale czesc argumentow zawarta w tym artykule to bujdy. Jestem posiadaczem alienware m17x r3 i na tym laptopie bede tez opieral moja opinie.
    1. Serwis musialem skozystac 2 krotnie (laptopa kupilem juz z usterka tanszego o 3 tys) za 1 razem wymiana matrycy za oslana byl jakis paproch… Serwis byl na 2 dzien od zgloszenia u mnie w domu z nowa matryca wymiana oczywiscie na miejscu. Drugi raz skozystalem z serwisu kiedy spalilem zasilacz po rozmowie tel. Z technikiem nowy przyszedl poczta nazajutrz.

    2. Mobilnosc o ile faktycznie praca na samej bateri przy max obrotach moze nie byc zadawalajaca to przy ogladaniu filmu i przegladaniu stron to czas wydluza sie do okolo 3 max 4h. Ponadto mam 2 mieszkania i nieraz potrzebuje zabrac lapka do kumpla czy pracy i wtedy jezeli mowa o mobilnosci 10 dla lapkow.

    3. Wydajnosc karta graficzna jest znacznie slabsza niz w blaszakach nawet cale 20-40% niz w blaszakach. Procek nieznacznie slabszy reszta bez zmian.
    4. Chlodzenie i tu kolejna sciema redaktora. Grajac w skyrima ze wszystkimi suwakami na max nieslychac zeby chlodzenie bylo glosniejsze niz w moim starym blaszaku.
    5. Ubogie mozliwosci konfiguracji laptopa hmmm…. Zgoda aczkolwiek kazda konfiguracja jest wczesniej testowana pod. wzgledem wydajnosci przez producenta. W przypadku blaszakow z znaczkiem dell cena takich sprawdzonych konfiguracji jest wyzsza.
    6. Akcesoria klawiatura akurat w moim modelu jest rewelacyjna dotego kozackie podswietlenie, z myszka sie zgodze. Glosniki w moim modelu wystarczajace do przyjemnego spedzenia wielu godzin przed komputerem.
    7. Wyglad lapkow gamingowych jest niesamowity. Blaszaki no coz…
    8. Miejsce uzytkowania do blaszaka jest potrzbne biureczko i krzeselko oraz miejsce zeby postawic obie rzeczy. W przypadku laptopa mi wystarcza stol w salonie.
    9. Cena za te nieszczesne 5 tys mam sprzet do grania, matryce dobrej jakosci full hd, fajna gamingowa klawiature, ciekawy wyglad sprzetu i w kazdym momecie pakuje lapka w plecak i ide pograc z kumplami przy piwku.
    10. Grzanie sie sprzetu w mojej konfiguracji po calym dniu grania temp proc 63…

    Podsumowujac
    Osobiscie jezeli mialbym mozliwosc to kupilbym blaszaka bo w sprzecie do grania liczy sie przedewszystkim wydajnosc a ta jest wieksza w przypadku stacjonarki, ponadto mozna stworzyc potworka za znacznie mniejsze pieniazki. Jezeli komus zalezy na mobilnosci w kazdym tego slowa rozumieniu bezapelacyjnie laptop. Ponadto jezeli ktos nie zwraca wiekszej uwagi na detale w grach to laptop idelnie nada sie do grania. Chcialem wszystkich przeprosic za bledy i literowki poniewaz komenta splodzilem na telefonie :)

Asus N56VM – multimedialna piętnastka z Ivy Bridge [test]
Asus N56VM – multimedialna piętnastka z Ivy Bridge [test]

Zamknij