Ile rdzeni w laptopie tak naprawdę potrzeba?

Ile rdzeni w laptopie? (fot. na lic. CC; Flickr.com/by Podknox)

Ile rdzeni w laptopie? (fot. na lic. CC; Flickr.com/by Podknox)

Często nazywa się go mózgiem komputera. Niegdyś miał tylko jeden rdzeń, dziś ma ich nawet 4. Ma ogromny wpływ na komfort pracy, determinując szybkość wykonywania bardzo znaczącej części operacji. Ile rdzeni powinien mieć procesor w laptopie? Jak ich liczba rzeczywiście wpływa na wydajność?

Taktowanie czy rdzenie?

Czasy, kiedy trzeba było iść na kompromis wybierając między liczbą rdzeni a częstotliwością ich pracy już dawno odeszły w niepamięć. W 2009 roku Intel wprowadził mobilne procesory Intel Core i7 z zaimplementowaną technologią Turbo Boost, która wraz z debiutem chipów Intel Core 2. generacji doczekała się wersji 2.0. Dzięki niej nawet, jeśli czterordzeniowy CPU ma taktowanie bazowe niższe niż układ dwurdzeniowy, to i tak w razie wykorzystania tylko dwóch “jajek” ich zegary rosną do naprawdę wysokich wartości i różnica, o ile jest, bywa nieznaczna i… nie zawsze na korzyść dual-core’a.

Dodatkowe 1,2 GHz dzięki Turbo Boost (Core i7 pierwszej generacji)

Dodatkowe 1,2 GHz dzięki Turbo Boost (Core i7 pierwszej generacji)

I tak dla przykładu popularny Core i7-2630QM potrafi podnieść taktowanie z 2,0 GHz do 2,9 GHz (1 rdzeń), 2,8 GHz (2 rdzenie) lub 2,6 GHz (3 lub 4 rdzenie). Dla porównania procesor Intel Core i5-2410M automatycznie “podkręca się” z 2,3 GHz do 2,9 GHz dla 1 rdzenia i… 2,7 GHz dla dwóch. Jak widać wybierając quad-core’a Intela nie trzeba iść na kompromis i rezygnować z szybkości przetwarzania w przypadku niewielkiej liczby wątków. Oczywiście w obu przypadkach efektywność trybów Turbo zależy m.in. od sprawności układów chłodzenia, a jak wiadomo z tymi bywa różnie.

Poradnik kupującego – komputer do internetu i prac biurowych

Na odpowiedź AMD trzeba było trochę poczekać, ale ostatecznie dostępne aktualnie w sprzedaży APU z serii A, a także niektóre z linii C i E mają zaimplementowaną technologię Turbo Core. Niestety, jej efektywność bywa dyskusyjna. Dla przykładu testując Acera Aspire 5560G z APU AMD A6-3400M nie udało mi się znaleźć aplikacji jednowątkowej, która spowodowałaby podniesienie na stałe zegara dla jednego rdzenia. Uruchomienie dowolnego programu jednowątkowego skutkowało wahaniami taktowania wszystkich rdzeni (od 1,6 GHz do 2,3 GHz) i tempem pracy znacznie niższym od oczekiwanego.

Od tamtego czasu miałem styczność jeszcze z 2 laptopami opartymi na najnowszej platformie AMD i, niestety, sytuacja powtórzyła się. Bez ustawienia na stałe wysokich zegarów w APU nie ma co liczyć na szybką obsługę jednowątkowych aplikacji przez modele 4-rdzeniowe o niskim taktowaniu bazowym. Problem wyboru między liczbą rdzeni a ich taktowaniem w przypadku AMD pozostaje zatem nadal aktualny. Dla osób używających aplikacji jednowątkowych nadal w wielu przypadkach lepsze będą modele dual-core o wyższym taktowaniu bazowym.

Ile rdzeni, taka wydajność?

Nowoczesne aplikacje, również te dostępne całkowicie za darmo na licencjach np. freeware czy GNU GPL potrafią wykorzystać moc wszystkich rdzeni. Może na co dzień nie zawsze zwracamy na to uwagę, ale zapewniam, że czasami warto zmienić przyzwyczajenia i poczuć różnicę. Konwersja materiałów audio-wideo, szyfrowanie czy kompresja danych mogą przebiegać znacznie szybciej. To właśnie podczas wykonywania tych najbardziej czasochłonnych operacji liczba rdzeni ma ogromne znaczenie i każde dodatkowe “jajko” daje pokaźny zastrzyk mocy.

W

Wzrost wydajności zauważalny "gołym okiem"

Liczba rdzeni powoli zaczyna mieć znaczenie także dla wymagających graczy. O ile do stosunkowo niedawna nawet niezbyt wysoko taktowane dwurdzeniowce wystarczały do płynnej rozgrywki, o tyle teraz przynajmniej kilka tytułów działa znacznie lepiej na 4-rdzeniowych procesorach (np. Arcania: Gothic 4, GTA 4, Battlefield 3; oczywiście mowa o wysokich ustawieniach graficznych i rozdzielczościach rzędu Full HD). Z czasem zapewne będzie przybywać gier potrafiących wykorzystać potencjał nowoczesnych, 4-rdzeniowych jednostek centralnych.

Wielozadaniowość – czy tylko rdzenie się liczą?

W obecnych czasach liczba pracujących jednocześnie aplikacji ciągle rośnie. Tuż po pokazaniu się pulpitu zazwyczaj uruchamiamy przeglądarkę internetową, a w niej kilka kart. Chwilę później dołącza do niej komunikator, następnie odtwarzacz z ulubioną playlistą i klient sieci BitTorrent pobierający w tle gigabajtowe paczki z filmami z wakacji. Jeśli jeszcze w międzyczasie program antywirusowy przypomni sobie, że dawno nie skanował systemu w poszukiwaniu zagrożeń okaże się, że 2 rdzenie to rozsądne minimum.

Czasami nawet quad-core musi wziąć się do roboty...

Czasami nawet quad-core musi wziąć się do roboty...

Sytuacja skomplikuje się jeszcze bardziej jeśli zechcemy swoje ulubione kreskówki wrzucić na przenośny odtwarzacz uprzednio je konwertując i podrasować fotki z ostatniego wypadu w GIMP-ie. To wbrew pozorom dość realny scenariusz, w którym dwa rdzenie w komplecie z 4 GB pamięci RAM nie sprawdzą się najlepiej i komfort pracy zauważalnie spadnie. A chyba nikt nie lubi, jak komputer “muli”, przywiesza się lub nawet wymusza restart bez możliwości zapisania wyników pracy.

Dlatego też decydując się na procesor 2-rdzeniowy warto rozważyć zakup jednostki Intel Core, która obsługuje technologię Hyper-Threading. Oczywiście nie zastępuje ona fizycznych rdzeni (choć menadżer zadań pokazuje, iż mamy do dyspozycji 4 procesory logiczne), ale znakomicie poprawia multitasking pozwalając na płynną pracę kilku bardziej wymagających aplikacji w tym samym czasie. Można też postawić na 4-rdzeniowy CPU/APU AMD, ale trzeba jednak liczyć się z nieco niższą wydajnością.

Mikroarchitektura – klucz do zadowolenia?

Rdzenie i taktowanie to oczywiście nie wszystko, co należy brać pod uwagę wybierając procesor. Bardzo ważna, jeśli nie najważniejsza, jest jego mikroarchitektura. To ona sprawia, że dobrze zaprojektowany układ dwurdzeniowy może być znacznie szybszy niż chip czterordzeniowy i zapewniać równie płynną pracę w środowiskach wielozadaniowych.

Nie liczba, lecz jakość "jajek" ma kluczowe znaczenie (fot. na lic. CC; Flickr.com/by Nina Matthews Photography)

Nie liczba, lecz jakość "jajek" ma kluczowe znaczenie (fot. na lic. CC; Flickr.com/by Nina Matthews Photography)

I tak jeden z popularnych dual-core’ów Intela, Core i5-2410M (2C/4T, 2,3-2,9 GHz, 3 MB L3C) jest sporo wydajniejszy niż 4-rdzeniowy APU AMD A8-3510MX (4C/4T, 1,8-2,5 GHz, 4 MB L2C) zarówno w przetwarzaniu jedno- jak i wielowątkowym. AMD Phenom II X2 640 Black Edition (2C/2T, 3,2 GHz, 2 MB L2C) również odpada w przedbiegach w tempie obsługi aplikacji jednowątkowych mimo wyższego taktowania. Przykre, ale takie są fakty i potwierdzają to liczne, dostępne w Sieci testy.

Laptop do grafiki – jaki kupić? Na co zwrócić uwagę? [poradnik]

Istotna jest także pamięć podręczna – jej pojemność i typ. W przypadku konstrukcji wielordzeniowych zdecydowanie lepsza jest jednostka z 3 MB pamięci podręcznej współdzielonej przez wszystkie rdzenie (L3) niż z 4 MB podzielonej równo między rdzenie (np. 4 x 1 MB L2). Na koniec warto zwrócić na obsługiwane zestawy rozkazów, które niekiedy wymiernie przekładają się na szybkość przetwarzania jednostki centralnej.

Niemal wszystkie współczesne chipy obsługują rozkazy SSE do wersji 4.1/4A włącznie. Najnowsze konstrukcje dokładają do tego pakiet SSE 4.2, instrukcje wektorowe AVX i kryptograficzne AES-NI. Na razie żaden mobilny CPU nie ma zaimplementowanej obsługi instrukcji FMA i XOP. Najprawdopodobniej zmieni się to wraz z debiutem APU AMD Trinity bazujących na rdzeniach Piledriver, których premiera powinna mieć miejsce w 2. kwartale bieżącego roku.

Ile rdzeni w laptopie tak naprawdę potrzebuję?

Dwa rdzenie to sensowny wybór (fot. na lic. CC; Flickr.com/by dv_flick)

Dwa rdzenie to sensowny wybór (fot. na lic. CC; Flickr.com/by dv_flick)

Na chwilę obecną można śmiało powiedzieć, że porządny dwurdzeniowiec, jak np. Core i5-2410M sprawdzi się w większości typowych zastosowań. Zadowoleni będą zarówno pracownicy biurowi jak i mobilni gracze z kartami pokroju GeForce GTX 560M. W 4 rdzenie powinni inwestować użytkownicy, którzy już teraz są w stanie wykorzystać ich potencjał. Mam tu na myśli osoby zajmujące się np. grafiką i montażem wideo, projektowaniem, etc. oraz te używające wielu wymagających aplikacji jednocześnie, tudzież dysponujące konfiguracjami z topowymi GPU.

Kupowanie na tzw. zapas w przypadku przeciętnego użytkownika domowego jest dobrym posunięciem tylko wtedy, gdy do quad-core’a trzeba dopłacić niewiele. Gdy natomiast różnica jest znaczna a możliwości mocnej jednostki centralnej i tak nie zostaną wykorzystane, można teraz kupić model z procesorem 2-rdzeniowym, a np. za 2 lata sprzedać laptop, dołożyć zaoszczędzone pieniądze i kupić kolejny o znacznie wyższej wydajności. Odchodzą jednocześnie nieprzewidziane koszty, gdyż posiadany sprzęt cały czas jest objęty gwarancją producenta.

 

Zobacz także:

Laptop dla kobiety – jaki wybrać?

Intel czy AMD? Procesory w laptopach

Kradzież laptopa – jak się przed nią uchronić? Jak zabezpieczyć komputer i ochronić dane?

Regulamin komentowania

0 comments

Komentarze archiwalne